Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 712 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Monday & Tuesday

wtorek, 29 września 2009 1:31
Wcinam cereal i przygotowuje sie do jutrzejszego testu z angielskiego. Nudny dzisiaj dzien w szkole. Duzo pracy, bo w tym tygodniu koncza sie 1st six weeks i mamy wszystkie egzaminy. Dzisiaj mialam US History (tragedia-nie rozumialam nawet niektorych pytan) i Spanish oral exam (88%). Jutro mam hiszpanski(chyba bedzie dosc prosty, trzeba tylko powtorzyc slownictwo), algebra (glownie rzeczy ktore przerabiali zanim bylam w tej klasie wiec sie boje) i angielski (The Crucible i parts of speech- I'm gonna fail :P). Spedzilam dzisiaj ponad godzine probujac zrobic prace domowa z chemii i jestem w polowie. Mamy jakies dziwne zadania na dimensional analysis cokolwiek to jest. No trudno, musze wracac do nauki, pewnie napisze cos w czwartek bo jedziemy na zakupy do Sam's (to cos jak nasze makro), albo jutro jesli wydarzy sie cos ciekawego.
Notka z poniedzialku: Wrocilam ze szkoly z godzine temu. Zjadlam peanut butter & jelly sandwich. Wypilam butelke Root Beer. Jestem zbyt zmeczona zeby zabierac sie teraz za lekcje wiec opisze dzisiejszy dzien. Zaczelo sie od tego ze za pozno poszlam spac i sie niewyspalam (chociaz nastawilam budzik na 10 min pozniej :-P). Wczoraj po poludniu uswiadomilam sobie ze w piatek zostawilam moj binder w szafce ze wszystkimi notatkami z chemii i angielskiego. Wiec dzisiaj na chemistry 1st period nie mialam pracy domowej. Mysle super- pewnie dostane 0. Ale okazalo sie ze tylko kilka osob mialo prace domowa wiec pewnie mozna przyniesc jeszcze jutro. Na razie luie chemie, dzisiaj mielismy zamienianie metrow na centymetry, miligramow na kilogramy z uzyciem negative exponents czyli np 5.2 x 10^4 etc.:-) Nastepna lekcja to angielski. Troche sie balam ze bede miala slaba ocene bo nie zrobilam wszystkich zadan do lektury (jak tu rozumiec angielski z XVII wieku???). Na szczescie Amerykanie sa pomocni dla exchange student i te trudne rzeczy daja nam przepisac. Sama nauczycielka zasugrowala dziewczynom zeby mi pomogly, bo rozumie ze to jest dla mnie bardzo trudne :) Tutaj nauczyciele sa bardzo wyrozumiali dla ludzi z wymiany, np pani od chemii pozwolila mi uzywac textbook podczas quizow i testow, ale jeszcze z tego nie korzystalam. Na C.I ogladalismy Saving Private Ryan (tak jak caly poprzedni tydzien). Potem byl lunch. Przed lunchem poszlismy z Gustavo i Philippem (exchange students z ktorymi siedze w cafeterii) do office bo Phillip zostawil swoj telefon w szkolnym autobusie. Nikt go chyba jeszcze nie znalazl :P Na lunch wzielam sobie makaron z kurczakiem,sosem serowym i parmezanem, do tego mleko truskawkowe. Po lunchu mialam hiszpanski. Mielismy oral exam ale na szczescie do mnie jeszcze nie doszlo musze sobie powtorzyc material na jutro. Nastepna lekcja byla najgorsza P.E! Najpierw warm-up w sali gimnastycznej, a potem w upale 30 kilka stopni bieganie na 600 metrow. Na US history szlam zdechla. A trzeba bylo 'get busy' jak to mowia nauczyciele tutaj zeby zrobic swoje notatki. Chodzilo o wytlumaczenie pojec na jutrzejszy test. Tak. Na tescie u Ms. Maney mozna uzywac notatek :D Ostatnia lekcja byla lekka. Alegebra, ale pracowalismy w grupach. Ja bylam z dziewczyna z ktora mialam AP English zanim sie przenioslam, i z chlopakiem, ktorego dziadek jest z polski i mowi po polsku. Bylo fajnie, lekcja szybko zleciala i pojechalam do domu!!! :-D:-D:-D
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

kolejny tydzien szkoly & Westlake game

sobota, 26 września 2009 8:17
W koncu minal kolejny tydzien szkoly. Bylo dosc ciezko-sporo quizow i prac domowych. Postaram sie opisac w skrocie ale nie moge sobie za duzo rzeczy przypomniec do tego jest 12:45 w nocy. Poniedzialek byl bardzo dawno temu i juz nie pamietam co bylo. Z wtorkiem juz troche lepiej- wiem ze mielismy P.E test- ze skakania na skakance :D i dobrze mi poszlo. Moja srednia z P.E to 100 :D Do tego pamietam jeszcze quiz z chemii. W srode caly dzien padal deszcz i bardzo sie ochlodzilo (chodzilam w bluzie!) ale dzisiaj znowu upal. W czwartek byl Late Start Day i  zarazem Club Day i mozna bylo zobaczyc prezentacje wszystkich klubow BHS. Zapisalam sie do Travel Club bo maja wycieczki po Austin i spotykaja sie tylko raz w tygodniu przed lekcjami. Mysle tez nad Spanish Club po lekcjach bo maja darmowe jedzenie. Czwartek byl nawet fajny- zamiast advisory byla prezentacja na temat class ring, czli pierscionka za jakies 300 dolarow ktory jest twoja pamiatka z liceum i wszyscy to kupuja (ale chyba nie wszyscy exchange students, ja nie mam zamiaru). W srode dostalam nawet list do domu z oferta tej firmy ktora je produkuje. Ten class ring to nawet fajna rzecz, mozesz go sobie samemu zaprojektowac przez internet albo wybrac gotowy wzor, niektore sa bardzo ladne. W zlocie mozesz miec wygrawerowane swoje imie, zkolne cluby, bulldawga, sporty, na kamieniu mozesz miec krzyz, pilke footballowa, koniczynke a nawet virgin mary dla zagorzalych katolikow. Liczba wariacji - nieskonczona.



Ale najfajniejsza rzecza wczoraj byl lunch- zamiast $2.25 zaplacilam $0.40!!! I pewnie tak bedzie juz zawsze :)) Bo Stacy jest single mother :D
Dzisiaj pierwszy raz pojechalam do szkoly ze Stacy (dluuuugo przed rozpoczeciem lekcji). Bylam tam juz o 7 i korzystajac z okazji ze nikogo nie bylo porobilam troche zdjec moim super-sony ericssonem 2 mega :P


przed biblioteka


na zewnarz, jak widac bylo jeszcze dosc ciemno


tego tutaj potrzeba duuuzoooo


tak wygladaja szafki


od strony caferterii i sali gimnastycznej


jeden z tysiecy plakatow wiszacych na korytarzu. ten mowi o dzisiejszej grze


oto jeden z wielu szkolnych autobusow. Tego srodku transportu uzywaja freshmen, sophomore i nieliczni juniors ktorzy nie maja jeszcze samochodu :P

Zapomnialam napisac, ze pojechalam doszkoly wczesniej zeby pojsc na tutoring, czyli cos jak zajecia wyrownawcze gdzie nauczyciele tlumacza material z lekcji. Ja niedawno zmienilam klase na z Pre-AP algebra II na zwykla Algebra II i musialam nauczyc sie obslugiwac graphing calculator. Najwyzszy czas, bo na 8 godzinie mialam test!!! Nie chce mi sie juz pisac o szkole, wiec przejde szybko do meczu. Umowilam sie z Andi, Laura z Niemiec i dziewczyna z Estonii (nie pamietam jej imienia) ze po meczu pojdziemy razem do restauracji. Ale niedlugo przed meczem Andi napisala mi smsa ze nie moze isc bo jej tata wraca z Vegas i cos tam cos tam....wiec umowilam sie ze Stacy ze po mnie przyjedzie. Football byl jak zawsze nudny (zreszta sporo ludzi idzie 'ogladac gre' tylko zeby spotkac znajomych i do nich zaliczam sie ja).


jak widac czerwony to kolor przeciwnej druzyny. A ja mialam na sobie czerwona bluzke :P


Our team :)




GO BOWIE!!!!


a kolor naszej druzyny to...czarny


moj ulubiony moment, tak zaczyna sie druga polowa



Przegralismy z Westlake 7-24. Nasza druzyna jest podobno niezla, ale Westlake to strasznie bogata szkola i oni zatrudniaja profesjonalnych trenerow itp. Ogolnie cala gre spedzilam z innymi exchange students. Pierwsze pol gry z Pia (Niemcy), Laura (Niemcy) i Claire (Francja), a drugie pol z Gustavo (Brazylia), Philippem (Niemcy), Allanem (Brazylia) i Samem (Australia). Dziewczyny z Estonii nie widzialam; wydaje mi sie ze jej host rodzice nie pozwalaja jej za duzo wychodzic, zreszta ona jest sophomore. Pia, Laura i Claire przyjechaly na mecz z Amanda i z Katie, ale one gdzies poszly. Jak gra sie skonczyla (po 10) to sie okazalo ze Amanda i Katie wybieraja sie do restauracji z jakimis chlopakami i zaprosily tez Pie i Laure. Pia nie mogla isc, a Laura byla juz zmeczona i zapytaly czy moglyby ze mna jechac do domu. Wiec zadzwonilam do Stacy i ona sie zgodzila. Siedzialysmy po stronie Bowie, ale umowilam sie ze Stacy ze bedzie czekac od strony Westlake bo tam latwiej dojechac (wkolo stadionu sa straaaszne korki). Ale najpiwerw dziewczyny musialy wziac swoje rzeczy z samochodu Amandy. Poszlysmy tam, a wracajac zagadalysmy sie i sie troche zgubilysmy. Zanim odnalazlysmy sie ze Stacy (dzieki Bogu ma zielony maly samochodzik ktory bardzo latwo rozpoznac) bylo ok. 11 w nocy.


ja, Laura i Pia
 Odwiozlysmy wiec dziewczyny do ich domow. Bylam strasznie glodna i Stacy tez wiec pojechalysmy do Sonic. Wzielam chili cheese wrap (nie wiedzialam ze to kolejne ohydne meksykanskie zarcie) a Stacy tradycyjnie hamburgera i cebule smazona w panierce. Jak dotarlysmy wreszcie do domu, zjadlysmy kolacje i od razu wzielam sie do opisywania tych wszystkich bzdur tutaj. Teraz jestem juz bardzo zmeczona i chce isc spac. dobranoc!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

another week of school, another friday :-D

sobota, 19 września 2009 18:37
Ostatni tydzien minal bardzo szybko. Mialam duzo prac domowych, poza tym testy, quizy...projekt z hiszpanskiego. Wlasciwie to moj dzien wygladal tak, ze jak wracalam do domu to jadlam obiado-kolacje i do nocy siedzialam nad lekcjami. Zmienilam niektore lekcje: zamiast EP Engilsh mam zwykly English ze specjalnym naciskiem na reading, czyli duzo czytamy (mniej pisania mam nadzieje :-P). Aktualnie omawiamy "The Crucible" Arthura Millera (pl. Czarownice z Salem). Zamiast AP US History mam US History gdzie nie robi sie nic oprocz przepisywania podrecznika ale przynajmniej nie mam prac domowych i quizow kazdego dnia. Zamiast Pre-AP Algebra, gdzie rysowalismy jakies megatrudne funkcje i grafy a ja siedzialam jak na tureckim kazaniu mam Algebra II co tez jest dosc trudne ale przynajmniej wiem jak sie zabrac za prace domowa :-). W po lekcjach w piatek bylam juz tak szczesliwa ze nie wiem co. Wybralam sie ze Stacy do kina na "Time Traveller's Wife". Bardzo dobry film, nie zniechecajcie sie polskim tlumaczeniem "Zakleci w czasie" co nie ma nic wspolnego z filmem. Do domu wrocilismy po 10 bylam juz dosc zmeczona, ale zaczelam ogladac "Passengers" na dvd bo bylam bardzo ciekawa tego filmu. Poszlam spac po polnocy i nie skonczylam ogladac. Dzisiaj wybieramy sie na zakupy do grocery store (mam nadzieje ze H.E.B) i do farmers market, do biblioteki- musze wypozyc the crucible bo nie mialam czasu zdobyc podrecznika do ang. w szkole. Poza tym trzeba troche posprzatac w domu. Dodaje fotke ktora  zrobilam wczoraj przed kinem. papa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

pierwsza wizyta u lekarza w USA

środa, 16 września 2009 4:07
W poniedzialek bylam pierwszy raz u lekarza. To dluga historia, bo byly klopoty z moim ubezpieczeniem i Stacy musiala dzwonic do tej firmy ubezpieczeniowej w KANADZIE. Ale wszystko zalatwilysmy.ufff. To ubezpieczenie jest wazne, bo zwykla 15- minutowa wizyta  gdzie lekarz tylko cie bada i wypisuje recepte kosztuje 125$. Wlasciwie to pisze ta notke tylko po to zeby wstawic zdjecia. Prawie sie poplakalam ze smiechu jak kobieta otworzyla drzwi z poczekalni do gabinetu i zobaczylam....wypchanego bazanta (a moze to nie byl bazant?).







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

sickness, orientation meeting & Walgreens

poniedziałek, 14 września 2009 6:12
Od kilku dniu zamierzam napisac te notke, i przybywa mi coraz wiecej rzeczy do opisania. Zaczne od poczatku. W piatek rano jak zawsze Stacy i Sammy wyjechali z domu ok. 7:00, a ja czekalam na 'mexican kids' (tak nazywamy Loren i Johnatana, czyli sasiadow z ktorymi jezdze do szkoly :P). Zazwyczaj przyjezdzaja miedzy 8:00 a 8:30. Jak tylko wstalam bolalo mnie gardlo, ale to nie przejelam sie za bardzo bo to juz sie kilka razy zdarzylo. Zaczelam martwic sie po sniadaniu, kiedy bol nie minal (jak to bylo do tej pory) i w dodatku dostalam lekkiego kataru. W szkole zle czulam sie juz od pierwszej lekcji. Moja pierwsz lekcja to chemia, i robilismy doswiadczenie. Przez to musialam stsc na nogach przez jakies pol godziny i bylam strasznie oslabiona. W ogole nie myslalam o tym co robimy. Na szczescie grupy w lab sa 3osobowe i moi partnerzy- Sarah i Josh wszystko zmierzyli, zwazyli i zapisali notatki. Zapytalam sie Sary co sie robi kiedy zle sie czujesz w szkole i powiedziala ze trzeba powiedziec nauczycielowi i idzie sie do pielegniarki. Nie chcialam jeszcze isc, bo nastepna lekcje mialam English a potem C.I. wiec pomyslalam ze zaczekam. Na angielskim bylo niezle, pisalismy essay do takiego testu kompetencji ale to sie w ogole nie liczy do oceny wiec robilismy to w grupach. Potem byl quiz z SAT "must know" words i chyba poszlo mi niezle. Ale wynikow pewnie i tak nie poznam bo zmienilam AP English na zwykly poziom. Nastepna lekcja to C.I.. Pokoj w ktorym mamy C.I. jest bardzo zimny i czasem biore do szkoly bluze tylko po to zeby wlozyc ja na te godzine. Bylo mi zimno i przez to czulam sie jeszcze gorzej. I tak nic nie robilismy na lekcji tylko chlopaki grali na roznych instrumentach w grze video piosenki The Beatles wiec zapytalam pana Ellenbrock (moglam przekrecic literki w jego nazwisku) czy moge pojsc do pielegniarki bo chyba jestem chora. Powiedzial ze tak wiec poszlam. Ale jak przeszlam cala szkole i dotarlam do drzwi z napisem "Nurse" okazalo sie ze nie mam "pass" czyli karteczki od nauczyciela i musialam sie wrocic. Wiec znowu przeszlam cala szkole, wzielam karteczke i pielegniarka mogla mnie zbadac. Temperature mialam w porzadku, ale zaczynal mi sie katar, ciagle bolalo mnie gardlo i ogolnie zle sie czulam. Pielegniarka powiedziala zebym zadzwonila po rodzicow. Zadzwonilam po Stacy ale ona mogla wyjsc z pracy najwczesniej o 2 wiec powiedziala ze Pappy po mnie przyjedzie. Ale oczywiscie nic nie poszlo tak gladko bo Pappy nie byl na liscie osob ktore moga odbierac mnie ze szkoly (taaak, tu jest jak w przedszkolu), chociaz pamietam jak pierwszego dnia w szkole Stacy go wpisywala. Ale ze nie bylo tego jeszcze w systemie, Stacy musiala wyslac fax do pielegniarki z tym dokumentem i zajelo to co najmniej pol godziny. Potem czekalam az Pappy przyjedzie, potem musial podpisac jakies dokumenty i dopiero moglam pojechac do domu. Gdybm wiedziala ze to tak dlugo zejdzie, zwolnilabym sie juz z pierwszej lekcji. Jak bylam w domu to nie pamietam co robilam, ale jak wrocila Stacy to sie ucieszyla bo mogla sie wczesniej zwolnic z pracy. Przywiozla mi troche lekarstw. Ogladalysmy filmy, i wpadlam na pomysl zeby upiec ciasto czekoladowe. Niestety te amerykanskie skladniki sa rozne niz polskie i wyszlo troche inne niz zwykle. Potem caly czas ogladalysmy filmy, bo na nic innego nie mialam sily i chyba dalej tak jest :P .

W sobote tez ogladalysmy filmy a potem Stacy musiala pojechac z Sammym zrobic zdjecia do kosciola (Sammy zostaje czlonkiem kosciola. Ma 8 lat). To bylo smieszne, bo zobaczylam film ktory zaczelam ogladac w Polsce i obejrzalam do konca tutaj :). Wkrotce przyjechala Stacy i pojechalysmy na orientation meeting, czyli spotkanie z moim koordynatorem i innym exchange, z Chin. W drodze na spotkanie nabijalysmy ze pewnie bedzie bardzo 'tiny', a tu chinczyk (nie pamietam jego imienia) ma chyba ze 2 metry! Ogolnie spotkanie bylo ok. Troche pogadalam z tym chlopakiem. Pamietam ze on chodzi do West Lake High School (chyba najbogatsza dzilnica Austin), gra w baseball i nie ma za wielu przyjaciol tutaj. Potem Richard (nasz koordynator) zapowiedzial jakie mamy projekty do zrealizowania jako exchange students. Na poczatku bedziemy miec Career Shadowing, czyli spedzimy jeden dzien z kims z rzadu przygladajac sie jego pracy (tu nie bedzie z tym problemu, bo Austin jest stolica Texasu). Nastepny projekt to community work, czyli prace spoleczne. Mozemy pomagac w schronisku dla zwierzat, w szpitalu, a nawet jakis government stuff jest mozliwe :D. Ostatni projekt to Diversity. Bedziemy miec spotkanie z ludzmi polskiego i chinskiego pochodzenia w Austin i mamy przygotowac jakas tradycyjna potrawe. To moze byc ciekawe. Spotkanie odbylo sie w bibliotece, wiec zaraz potem Stacy zalozyla mi tam konto i mam swoja karte do publicznej biblioteki w Austin :)Nastepnie pojechalysmy do Dairy Queen kupic obiad (oczywiscie przez okienko) i wrocilysmy do domu. Czulam sie coraz gorzej. Ogladalysmy filmy (fajny film dla dzieci Nancy Drew, gra ta aktorka z Wild Child) potem wzielam sie za czytanie New Moon, bo chyba lepiej bedzie przeczytac ksiazke zanim obejrzy sie film (wybieramy sie na premiere :-)) W nocy budzilam sie co 3 godziny, wiec spalam z kilku godzinnymi przerwami od 8 wieczorem do 7 rano( w pierwszej przerwie na przyklad rozmawialam rodzicami)...Caly czas czulam sie fatalnie.

 Dzisiaj rano zobaczylam ze jest juz po 10 a Stacy i Sammy siedza w pizamach przy sniadaniu. Okazalo sie ze tez zostaja w domu i nie ida do kosciola. Wiec znowu ogladalismy filmy (np. baby mama). Mialam dzisiaj ponad 37 C i dalej jestem oslabiona. Po poludniu przyjechali Mimi i Pappy i Stacy powiedziala zebym pojechala z Pappym i Sammym do Walgreens i wybrala sobie leki i husteczki (bo zuzylam juz wszystko co bylo w domu). Myslalam ze to bedzie zwykla apteka, bo zawsze jezdzilismy tam do drive thru i Stacy kupowala tylko leki dla Sammyego. Ale jak poprosila mnie zebym kupila jeszcze mleko, to mysle- no- to pewnie apteka+ najpotrzebniejsze artykuly spozywcze. A tu niespodzianka- sklep ze wszystkim co mozesz sobie wyobrazic- slodycze, zabawki, koszulki TEXAS, kosmetyki....Sklep bardzo mi sie podobal. Musze tam jeszcze pojechac. Niestety nie mialam za duzo czasu i wzielam tylko pare rzeczy a i tak wszystkjo bylo dosc drogie. Np. za tabletki na bol gardla zaplacilam prawie 5 dolarow- na szczescie pomagaja :P Jak wrocilismy to byl u nas Paul i naprawial glosniki do kina domowego. A....i teraz mam u siebie telewizor z dvd, chociaz jak pojde znowu do szkoly to caly luksus sie skonczy i nie bede miala na nic czasu. No coz...nie wiem co wiecej napisac jestem juz zmeczona....Wszystkie pytania piszcie w komentarzach :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Nazywam sie Paula. Mam 16 lat. Jestem Junior w Bowie High School w Austin w stanie Texas.






Statystyki

Wpisy
  • liczba: 60
Bloog istnieje od: 3267 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl