Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 712 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


święta i po świętach

niedziela, 27 grudnia 2009 21:57
Zgodnie z planem odwiedzilam wczoraj polska rodzine w Austin. Zaprosila mnie mama Michala z mojej szkoly. Jego rodzicw oboje sa Polakami, ale on urodzil sie tutaj. To bylo typowe spedzanie Swiat w polskim stylu. Jak spedzacie swieta w Polsce to wiecie jak to wyglada. Wszyscy byli bardzo mili. Troche mnie zaskoczylo, ze dzieci rozmawialy miedzy soba glownie po angielsku, co jakis czas wtracajac polskie zdania.  A ich rodzice rozmawiali tylko po polsku. Pierwszy raz widzialam Polakow ktorzy nie rozumieja do konca polskiego. Ciekawe doswiadczenie.



Moja nowa ulubiona piosenka.

 

Stacy zdecydowala sie zatrzymac Murray (skad ja to wiedzialam?). Mowi, ze ten pies zaczal ja kochac i nie moze go teraz oddac. Jutro zawiezie go na kapiel i strzyzenie futerka. Dzisiejszy dzien polega na nie robieniu niczego. Calkiem mi to odpowiada bo nie czuje sie najlepiej. Juz po swietach, a ja nawet przez moment nie chcialam wracac do Polski. Nie wiem czy to dobrze czy nie... W koncu to sie kiedys skonczy i bede musiala wrocic. Za pare miesiecy :( Ale trudno, musze korzystac z tego co mam i cieszyc sie ze moge tu byc chociaz przez rok.


Jak ja bede miala kiedys psa, to nazwe go Rooney.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Merry Christmas!

piątek, 25 grudnia 2009 13:10
Moje pierwsze swieta w USA. Mozliwe ze jedyne swieta w USA. Jest super. Zaczne od poczatku.
Dzien przed wigilia pomagalam w Austin Pregnancy Resource Center. Tam pomagaja kobietom w ciazy ktore nie moga sobie same poradzic. Centrum prowadzone jest przez kilka kosciolow, w tym Bannockburn. Taka praca jest czescia mojego programu, organizacja USSE wymaga od wszystkich exchange students tzw. community work. To moze byc schronisko dla zwierzat, szpital, cokolwiek. Moja praca byla dosc przyjemna. Co robilam przez 80% czasu to pakowalam setki broszurek i filmow dvd do malych torebek ktore trafiaja do przyszlych mam :)
Wieczorem, kiedy Sammy juz spal Stacy pojechala po psa, ktorego zdecydowala sie przetrzymac w naszym omu na Swieta. To wszystko za sprawa filmu "A dog named Christmas" gdzie jest pokazany program adopcji psa na Boze Narodzenie. Tak wiec ok. Pies dosc ladny (przynajmniej nie wyglada jak spasiony szczur, czyli Leroy).  23 grudnia okolo polnocy slysze dzwiek stluczonego szkla. Ide do jadalni. Murray (bo tak ma na imie nasz rescue dog) zrzucil swieczke w szklanym naczyniu. Nadchodzi Stacy z odkurzaczem, prawie wdeptujac w kupe nowego psa. Zrobilo mi sie jej szkoda bo naprawde chciala tego psa wziac ;) Nastepnego dnia slysze ze Sammy wola mnie na dwor. Murrey uciekl. Musielismy go ganiac po osiedlu i 2 razy prawie wpadl pod samochod. W koncu sam pobiegl w strone domu i jak otworzylam drzwi to wbiegl do srodka :) Ogolnie to same cyrki sa z tym psem. Oto Murray w swoim przebranku:

 

W wigilie o 10 rano poszlismy do domu Mimi otworzyc skarpety z prezentami. To same drobiazgi typu skarpetki, ozdoby choinkowe czy slodycze wiec nie bede sie rozpisywac.


Sammy i beef jerky
Po poludniu bylo ostatnie sprzatanie, szybkie zakupy w Sam's i po 4 przyszli Mimi i Pappy zeby otworzyc glowne prezenty.
Pierwszy prezent jaki dostalam byl od Stacy. Otwierajac lekko sie przestraszylam: metalowy pajak. Kupila mi go dlatego ze nazywa mnie "Paula Spiderlegs" albo po prostu "Spiderlegs", poniewaz uwaza ze bardzo szybko chodze :P
Oto lista rzeczy ktore dostalam. Naprawde ciezko to zliczyc wiec jest niepelna:
Stacy i Sammy: torba na zakupy "New Moon", zestaw pod prysznic hot cocoa & gingerbread, rozowa bluza ktora mam na zdjeciach, skarpetki itp.
Mimi i Pappy: zlote kolczyki z malutkimi diamentami (ale prawdziwymi), perfumy Calvin Klein,  Sunggie (to jest duzy koc z rekawami, zeby bylo cieplo ogladac tv albo czytac ;P) i cieple butki do chodzenia po domu :)
aunt Ginny i uncle Mike: gift card 30$ do ksiegarni
Paul: 3 plyty ze siateczna muzyka country
Wendy i Kent: pluszowy Schnauzer i jeden malutki na choinke (dlatego ze wiedza jak bardzo lubie ich psa xD)

 

 

moje prezenty. jeszcze bez pieska bo jego dostalam na drugi dzien.

 

Boze Narodzenie spedzilismy dzien w domu Wendy. Paul znowu przegtral ze mna w kregle na wii! Wygral treninng, ale trening sie nie liczy. Ostateczny wynik: Paul- 425, ja- 463. I znowu mialam okazje pobawic sie z pieskiem ^^

Pepper :*


Ok. U nas jest 2:10 w nocy. Czas isc spac. Reszte dopisze innym razem.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

one busy weekend

sobota, 19 grudnia 2009 15:34
W piatek pojechalam na impreze do domu Claire, exchange student z Francji. Impreza ta to bylo swietowanie finals, pozegnanie Pii i Christmas party w jednym. Claire zrobila nalesniki, wiekszosc jadla je pierwszy raz w zyciu :P Bylo sporo osob, z polowa to ludzie z wymiany. Dobrze sie bawilam.

trzymamy napis WE <3 U PIA

 

ja, Pia i Claire

 


 

 

 

W sobote rano jedyne plany jakie mialam na ten dzien to wycieczka do San Antonio o 1:00 z rodzina. Tak wiec postanowilam pojsc pobiegac na dwor. Jak wrocilam to zmeczona siadlam przed kompem i dostalam maila od Stacy ze Carrie Underwood przyjezdza do Austin. Mysle sobie 'fajnie', ale najtansze bilety kosztuja 100$! Wiec mysle 'zapomnij' i wchodze tak tylko na strone jakie koncerty sa planowane w najblizszym czasie w Austin, i co widze? Rooney 19 grudnia! Mysle sobie 'awesome!' i mowie Stacy (zapomnialam ze to dzisiaj 19 grudnia) ze chcialabym na to pojsc, a ona mowi ze ok, ale nie wie o ktorej wracamy dzisiaj do domu! Okazalo sie ze wracamy 10:30, a koncert zaczyna sie 10:00. Ja bylam straaaasznie podekscytowana, bo glowny wokalista i gitarzysta Rooney, Robert Schwartzman, gral Micheal'a Moscovitz w filmie 'Pamietnik Ksiezniczki'. A ja przeczytalam wszystkie ksiazki z tej serii to bylo dodatkowo fascynujace ze moglabym go zobaczyc na zywo. Caly czas myslalam o tym koncercie. Strasznie nie moglam sie doczekac! Ale po kolei: O 1:00 pojechalismy do San Antonio. Tam doloczyli do nas (czyli Stacy, Sammiego, mnie, Paul'a i jego rodzicow) Wendy i Kent z dziecmi. Wszyscy poszlismy do Alamo. To takie stary kosciol i tam byla bitwa podczas wojny o niepodleglosc Texasu, walczyli Mexicans- Texans :P I garstka amerykanow pokonala cala armie mexykanow :) Historia ciekawa ale ogolnie to troche nudne bylo samo zwiedzanie. W sumie muzeum jak muzeum. Nic nadzwyczajnego ;P


a to my pod Alamo :)

Nastepnie poszlismy na riverwalk, tam bylo baaardzo ladnie. Mnostwo malych sklepikow i restauracji.

 

 

 

 

Na riverwalk zjedlismy kolacje (oczywiscie meksykanskie zarcie :P) i poszlismy do centrum handlowego gdzie jest kino imax zeby obejrzec 'Opowiesc Wigilijna'. Baaardzo dobre efekty specjalne, polecam :)








hmm zgadnijcie kto robi tam zakupy:



W kinie oczywiscie zdjec nie robilam. Do Austin przyjechalismy o 11:00 w nocy, zostawilismy Sammy'iego u Mimi i Pappy, weszlysmy do domy na minute i pojechalysmy do Emo's. To jest w dosc specyficznej dzielnicy Austin, downtown niedaleko UT, gdzie trzeba uwazac bo moga cie okrasc, zastrzelic i w ogole jest nieciekawie. Baaardzo szczesliwie dotarlysmy na miejsce przed czasem, tzn 20 min. przed Rooney, bo 2 inne zespoly graly przez 2 godziny :D Tak wiec bylo idealnie :) Nie znalam wiekszosci piosenek, ktore grali ale byly naprawde super. Najbardziej podobaly mi sie "Blue side", "I should've been after you", "Paralyzed" i oczywiscie "When did your heart go missing?" Oto moje nagranie z koncertu:





Rooney <3


Robert Schwartzman (aka Michael Moscovitz!)


Na koniec kupilam plyte i mam od wszystkich autografy. Stojac w kolejce Stacy widziala moj poziom podekscytowania i powtarzala tylko "Just remember, don't act like an idiot". "don't act like a dork". Ale co moge poradzic ja wszystko bardzo przezywam:P


Niesamowite wrazenia. Niedziela byla ok. late church i jakos dalo sie przezyc po 3 godzinach snu. Jutro: shopping at the mall with Marren + sleepover. Pisze teraz z nia na skype i sie skapnelam ze rozumie troche z mojego bloga xD

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Spotkanie z koordynatorem, wycieczka do Bethlehem, koncert Annie Moses Band +finals dzien pierwszy

wtorek, 15 grudnia 2009 5:07
W sobote o 4 mialam spotkanie z koordynatorem i exchange student z Chin. Trwalo ono godzine i omawialismy roznice pomiedzy szkola tutaj i tam skad pochodzimy. Bylo ok. Podczas przerwy swiatecznej musze znalezc sobie jakas prace-wolontariat, oraz przez jeden dzien obserwowac prace jakiejs osoby z rzadu i koniec. I'm done :D
Zaraz jak wrocilam do domu to przyjechal wujek Mike z ciocia Ginny, a  z nimi Paul i jego przyjaciel Keith i wszyscy (ze mna, Stacy i Sammy) siedzielismy w jednym duzym samochodzie i pojechalismy do Burnet. To jest ponad godzine drogi z Austin. Miasteczko dosc male, ok. 5000 mieszkancow. Zupelnie inaczej wyglada niz Austin. Duzo starych budynkow, np spodobalo mi sie stare wiezienie, maja jeszcze tablice ale juz nikogo tam nie ma :P




W Burnet jest wioska Bethlehem. To taka atrakcja, mozesz zobaczyc jak zyli ludzi w czasach kiedy urodzil sie Jezus.
A zwiedzajacych byly tysiace. Kolejka ciagnela sie kilkaset metrow i stalismy tam 2 godziny.


od lewej (poza kobieta w kremowym plaszczu): wujek Mike, ciocia Ginny, Stacy, Paul, Sammy, Keith



W kocu udalo nam sie wejsc do srodka :) wszedzie byly budynki z kamienia, takie jak kiedys ludzie w nich zyli. Wkolo chodzili przebrani aktorzy udajacy zwykle zycie w Bethlehem; straznicy, rzemieslnicy, dzieci itp.


pierwsze zdjecie, jeszcze bez flasha.


Piekarnia. Mozna sprobowac slodki chleb.







w tych domkach w srodku byl nawet taki zapach jakby swiec ze wydawalo sie bardziej realistycznie

byly tez wielblady i osly, tego musialam przyciagnac na sile, bo jak przyszlo do zrobienia fotki to przestal reagowac na 'come here!'



the manger! slaba jakosc ale niestety mgla byla okropna i nic niedalo sie zrobic

Przy wyjsciu z Bethlehem na kazdego czekala goraca czekolada i ciastka :D Nastepnie pojechalismy do whataburger na kolacje i wrocilismy do domu po 11 w nocy. Daaawno nie bylam tak zmeczona i po prostu padlam.
Nastepnego dnia poszlismy na pozniejsze nabozenstwo. Bylo Singing Christmas Tree, nie az takie super jak ostatni razem ale i tak dobrze spiewali. Nagralam pare piosenek i wstawie na YouTube. Pozniej Annie Moses Band zagrali kilka utworow, jako zapowiedz pozniejszego koncertu. To bylo niesamowite! W zyciu nie widzialam zeby caly zespol tak gral na roznych instrumentach i zeby to brzmialo tak super! Caly zespol to rodzina, oprocz perkusisty. Tata gra na klawiszach, mama spiewa, 2 corki graja na skrzypcach, jedna na harfie, jeden syn gra na skrzypcach, jeden na wiolonczeli i jeden 12-letni(!) na gitarze. Po poludniu pojechalismy obejrzec caly koncert i nagralam pare piosenek. Kiedys wstawie na youtube!!!!


tak mniej wiecej wyglada singing christmas tree

Dzisiaj mam za soba pierwszy dzien finals. Chemia. Bylo dosc latwo, zeby nie powiedziec bardzo latwo bo jeszcze nie wiem co dostalam. Z tydzien temu pani dala nam review, i jesli zrobilismy te zadania to to hjest jakies dodatkowe 20 pkt do naszego wyniku testu :) Nie wszystkie pytania byly bardzo latwe, ale widac ze pani starala sie zeby bylo latwo i przy tym zabawnie. Przykladowe pytanie:
What type of bond is formed when a metal is combined with a nonmetal?
a) Covalent Bond    b)Ionic Bond    c)Molecular Bond   d) James Bond
czy to nie jest smieszne???? Albo ostatnie pytanie bylo: Which class period is my favorite of 2009/2010 (ever)? oczywiscie ze 1st!!!
Kazdy final trwa 2 godziny, wiec zaraz po chemii zamiast pojsc na angielski od razu mialam C.I i nie musielismy nic robic i dodatkowo mielsimy jedznie. Nastepna godzine zamiast jesc lunch gadalam z Lisa. Na hiszpanskim ogladalismy film 'Elf' i pani dala nam male paczki ze slodyczami.
Dzisiaj byl tez final z P.E. i tym samym nasz ostatni dzien razem w tej klasie. To bylo bardzo smutne,bo dziewczyny byly super! Shannon i Lisa zmieniaja na Speech, to to jest obowiazkowe zeby skonczyc szkole. Shifa, Allison i Samantha na szczescie zostaja wiec nie bedzie tak zle, ale to juz nie to samo. Razem bylo naprawde duzo smiechu. Z Lisa bede sie widywac na lunchu. Jakos przezyje.
A jako test z P.E. musielismy tylko grac w cos przez 45 min, my wybralysmy badmintona, chlopaki grali w koszykowke.
Jutro final z angielskiego. Moze byc ciezko ale to jedyne 2 godziny na jakie ide do szkoly. Powinnam wiec byc online ok. 19:00 polskiego czasu jak chcecie ze mna pogadac na skypie albo facebook czy cos. Teraz juz siedze tu prawie godzine i czas isc spac. dobranoc! :*



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

ostatni tydzien

sobota, 12 grudnia 2009 16:08
Przepraszam, ze nie pisalam przez caly tydzien, ale bylam baaardzo zajeta. Wydarzylo sie duzo rzeczy! Przede wszystkim testy, poza tym duzo pechowych rzeczy. 2 razy pod rzad zapomnialam butow na wf,  Stacy zapomniala portfela, i raz telefonu z pracy. We wtorek wracala z Walmartu i uderzyla swoim nowym samochodem (kupionym w salonie miesiac przed moim przyjazdem) w jakiegos starego pick-upa (szczesliwie!!!) i ma mala dziure, nasz samochod, nie pick-up :P.

Sobota tydzien temu
Zaraz jak napisalam ostatnia notke, przeczytalam smsa od Marren. Chciala sie wybrac ze mna na zakupy. Wiec mysle sobie 'why not?' ;) Bylo fajnie, uwielbiam amerykanskie centra handlowe!!!!

Barton Creek mall

ja i Marren po zakupach
Yearbook
W mojej klasie hiszpanskiego sa glownie freshmen i sophomore, poniewaz to pierwszy poziom, dla tych co sie wczesniej nie uczyli tego jezyka. I moja kolezanka, Kasey, jest w klasie gdzie przygotowuja yearbook. I potrzebowala 2 osob z klasy junior, zeby zadac pytanie do sekcji 'interview' w yearbook. Wiec wybrala jakiegos chlopaka i mnie. Pytanie brzmialo mniej wiecej tak "Co bys zrobil/a jakbys byl/a Barrack'iem Obama na jeden dzien?" I mysle sobie...no nie wiem, moze przywiezc tych wszystkich zolniezy spowrotem (ostatnio wyslal dodatkowe 30000), ale chlopak ktorego pytala wczesniej powiedzial to samo. Wiec tak mysle i mysle, i przyszla mi genialna mysl: "Stop illegal immigration!!! Bylam z tego zadowolona bo Kasey zrobila mi zdjecie i bede w yearbook. Nie wiem co sobie tylko pomysli polowa szkoly, ktora pochodzi z Meksyku :D

C.I. Competition
W klasie Contemporary Issues jest szansa zeby nie pisac testu na koniec semestru i dostac 100. Ta szansa jest C.I. competition. Klasa (40 kilka osob) jest podzielona na dwie druzyny, ktore przez caly tydzien rywalizuja w roznych konkurencjach. W poniedzialek bylo jedzenie. Mr. Ellerbrock zaprosil innych nauczycieli (Ms. Maney, Mr. Johnson) jako jury :) To co przygotowala nasza grupa, bylo zdecydowanie lepsze, mielismy tak duzo jedzenia ze nie miescilo sie na stole (kurczak, daktyle w bekonie, salatka Ceasar, brownies, jakies ciasta i duuzo innych rzeczy) i potem obie grupy mogly jesc to co zostalo, i ta 2 grupa przyszla do naszego stolika bo ich bylo kiepskie :P We wtorek byl konkurs historyczny (kazda grupa miala 3osobowa reprezentacje) i show buisness, (spiewanie, gra na instrumentach itp), sroda- konkurencje sportowe indywidualne (chlopaki z naszej grupy to wygrali), czwartek- pilka nozna i przeciaganie liny (w tej jedynej konkurencji bieze udzial cala druzyna)- obydwie przegralismy. No i piatek- pytania ze sztuki i EXCHANGE STUDENT COMPETITION!!! W naszej druzynie bylam ja i Gustavo (z Brazylii), a w przeciwnej Marren (z Estonii) i Philipp (z Niemiec). Pytania byly rozne, wiekszosc wiedzialam ;) Rywalizacja byla ogromna! Pod koniec lekcji Mr. Ellerbrock oglosil wyniki i nasza grupa miala 39 pkt wiecej!!! Wszyscy krzyczli i skakali!!!!! Bylo super!!!!

Wczorajszy dzien
Musialam wstac o 6:00 zeby pojechac do szkoly ze Stacy, zeby napisac dodatkowy test z algebry, wiec o wyspaniu sie nie bylo mowy. Dzien w szkole minal dosc szybko. Rozmawialam z wieloma ludzmi- podczas lunchu, na P.E. i wogole...
Po szkole bylam w domu jakies 20 minut i pojechalismy do centrum handlowego zeby Sammy mogl miec zdjecie z Mikolajem ;D
Kolejka byla straaasznie dluga wiec ja w miedzy czasie poszlam do Victoria's Secret ;) Kupilam co chcialam, wrocilam, i dalej stali w kolejce. Wiec ja tez sie na zdjecie zalapalam :) Potem pojechalismy do restauracji i sklepu w stylu country, wygladala niesamowicie. Ale ja oczwiscie nie wiedzialam ze sie tam wybieramy i nie wzielam aparatu. Tak wiec zdjecia sa z mojego telefonu ;p















Dzisiaj mam spotkanie z koordynatorem a zaraz potem jedziemy do Bethlehem cala rodzina. PA!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Nazywam sie Paula. Mam 16 lat. Jestem Junior w Bowie High School w Austin w stanie Texas.






Statystyki

Odwiedziny: 31655
Wpisy
  • liczba: 60
Bloog istnieje od: 3267 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl